wtorek, 18 kwietnia 2017

Sos chrzanowo - ananasowy do jajek

Podczas Świąt Wielkanocnych jajka królują na wielu stołach. Co prawda już po Świętach ale zawsze możecie wykorzystać przepis na przeróżne imprezy okolicznościowe. Mój M. jest tym sosem zachwycony dlatego dzielę się przepisem.



Składniki:

  • 200 g śmietany 18%
  • 200 g majonezu
  • 3 łyżki stołowe chrzanu ze słoiczka
  • 4 krążki ananasa z puszki
  • 2 średnie ogórki kiszone
  • pęczek szczypiorku
  • sól, pieprz do smaku
Krążki ananasa zetrzeć na tarce o grubych oczkach razem z ogórkami. Szczypiorek opłukać i drobno pokroić. Wszystkie składniki ze sobą połączyć, wymieszać i nałożyć na zimne połówki jajek. Schłodzić.
Sosu wystarczy na około 30 jajek.

Pysznie polecam :)

 
Czytaj dalej »

wtorek, 14 marca 2017

Piersi z kurczaka nadziewane suszonymi pomidorami

Suszone pomidory są świetnym dodatkiem do mięs. M. i ja bardzo je lubimy, niestety dzieci już nie koniecznie. Dlatego obiad był w dwóch wersjach. Z piersi kurczaka odcięłam polędwiczki dla dziewczyn. Miały mięso z ananasem i serem. Tym sposobem "wilk syty i owca cała " ;)


Składniki:
  • 3 pojedyncze piersi z kurczaka
  • suszone pomidory 
  • sól kamienna, przyprawa do mięsa, curry
  • świeży tymianek
  • 3 plastry sera żółtego lub mozzarelli 
Piersi z kurczaka wypłukać pod zimną wodą, osuszyć papierowym ręcznikiem. Odciąć polędwiczki, na piersi zrobić 3 nacięcia w najgrubszym miejscu, oprószyć przyprawami. Do nacięć włożyć pomidory z zalewy. 


Ułożyć mięso w naczyniu żaroodpornym polać odrobiną oleju w którym były pomidory i włożyć do nagrzanego piekarnika. Piec w 180 st.  przez 30 minut, wyjąć położyć plasterki sera i zapiekać jeszcze 5 - 7 minut.


Robi się prosto, a smakuje świetnie :) smacznego
Czytaj dalej »

środa, 8 marca 2017

Sadzenie truskawek - folia czy ściółka?

Nie będę ukrywać, że jestem córką rolnika. Ciężka praca jaka towarzyszyła mi od dzieciństwa szybko mi spowszedniała i zbrzydła. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę tego robić. Skończyłam liceum, studia zaczęłam pracę w hotelu i ... najnormalniej w świecie założyłam rodzinę. Zaczęłam ogromną wagę przywiązywać do jakości posiłków. Wielka marchew z supermarketu była bez smaku, pomidory były jakieś plastikowe a po truskawkach byłam cała obsypana krostami. To nie miało nic wspólnego z warzywami i owocami, które ja jadłam w dzieciństwie. O cholera! no przecież jak ja mam pakować takie dziadostwo w swoje dzieci? Wkurzyłam się ot co! Bardzo szybko założony przeze mnie trawnik zamienił się na powrót w pole uprawne. Pierwsze posadziłam truskawki. Uprawiam je już 10 lat i może nie jestem tutaj genialnym fachowcem w tej dziedzinie gospodarki ale, jeśli chcecie założyć małą przydomowa grządkę, to podrzucę Wam parę wskazówek.


  • Miejsce: słoneczne
  • Ziemia: żyzna przepuszczalna, lepiej rosną w ziemi piaszczystej jak gliniastej
  • Ziemię należy nawieźć obornikiem i przekopać ją już jesienią
  • Na wiosnę spulchnić ją i wyplewić z chwastów.
Powyższe punkty nie są regułą. Można ziemię przekopać z kompostem na wiosnę i dokładnie wyplewić.
Dopiero do tak przygotowanej ziemi można posadzić truskawki. Pytanie tylko jak? czy bezpośrednio do gruntu czy też na folii. Przerobiłam jedno i drugie, oto moje spostrzeżenia.

Truskawki sadzone do ziemi:
  • trzeba pielić około 3 razy w roku - na wiosnę przed kwitnieniem, po zbiorach i w październiku;
  • trzeba je wyściółkować np. słomą wówczas będziecie mieli w miarę czyste owoce po deszczu;
  • rośliny są zdecydowanie większe poprzez częste spulchnianie gleby

Truskawki sadzone na folii:

  • wymagają większego nakładu pracy na samym początku, ale potem przez 2 lata jest "spokój święty"
  • utrzymuje się większa wilgotność gleby
  • owoce są czyste
  • pod folą lubią się zadomowić ślimaki i nornice
Co jest lepsze? Powiem tak dla emerytów, osób które mają czas polecam posadzić w ziemi i wyściółkować słomą. Jeśli Wam tego czasu brakuje to zdecydowanie folia, jest wygodniejsza. Niestety jeśli pałaszują u Was ślimaki i nornice tak jak u mnie to folia jest dla nich małym ciepłym rajem. Aha nie obawiajcie się "ugotowania" owoców, gdzieś czytałam, że czarna folia parzy truskawki - mnie się to przez 4 lata nie zdarzyło. 

Jak sadzić truskawki na folii napiszę w kolejnym poście. Pozdrawiam :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 6 marca 2017

Żeberka pieczone w rękawie

Żeberka robię może 2 razy w roku, chociaż osobiście bardzo je lubię to reszta rodziny za nimi nie przepada. Niestety jestem w mniejszości i pomimo tego, że gary są moje to przecież gotuję dla wszystkich i muszę dostosować jadłospis do reszty.


Składniki:
  • 1,3 kg żeberek
  • 2 łyżki przyprawy do mięs (u mnie z Lidla)
  • 2 ząbki czosnku
  • szczypta kminu rzymskiego
  • świeże zioła: rozmaryn i tymianek
  • 2 łyżki oleju
Umyte mięso pokroić na mniejsze kawałki. Dodać obrany i zmiażdżony czosnek, drobno pokrojone zioła, resztę składników, i wymieszać. Pozostawić mięso na minimum godzinę, by przeszło przyprawami.


Następnie ułożyć w rękawie, zapiąć go i włożyć do piekarnika na 50 - 60 min. Piec w 180 st.


Mięso nie wymaga solenia i jest pyszne. Bardzo mi smakowało i o dziwo mojemu M. również :)


Czytaj dalej »

piątek, 17 lutego 2017

Koktajl kawowo - bananowy

Zaryzykuję stwierdzenie, że jest dietetyczny ponieważ ma w sobie tyle cukru co banan i tyle tłuszczu co kefir. Połączenie jest jak dla mnie świetne :) Robi się szybko więc dorzucam przepis do akcji Małgosi Błyskawiczny piątek.
Osobiście nie używam cukru, bo nie mogę i słodzę tylko jeśli jest taka potrzeba. Jeżeli lubicie słodycz, do dołóżcie sobie do koktajlu łyżkę miodu.



Składniki:

  • 220 ml wody (1 szkl)
  • 1 łyżka stołowa kawy
  • 250 ml kefiru
  • 1 dojrzały banan
Wodę zagotować dodać kawę i gotować na małym ogniu 5 minut. Odstawić do przestudzenia i przecedzić najlepiej przez filtr do ekspresu lub zlać powoli z wierzchu by nie było fusów z kawy. Banana obrać pokroić i przełożyć do naczynia wraz kefirem i kawą. Całość zmiksować i koktajl gotowy.


Smacznego :)

Czytaj dalej »

czwartek, 16 lutego 2017

Chleb pełnoziarnisty

Swoją przygodę z pieczeniem chleba zaczęłam w ubiegłym roku na Święta Bożego Narodzenia. Przepis dostałam od sąsiadki, która od dawna sama piecze chleb. Pani Tereso bardzo dziękuję :) Chleby był pyszny, pachnący i oczywiście o niebo lepszy niż z piekarni. Ciekawe dlaczego...
...pamiętam kiedy jako mała dziewczynka obserwowałam jak mama rozpalała w piecu chlebowym i piekła w nim chleb...zapach dymu z pieczonym chlebem, który został mi w nosie po dzisiejszy dzień - cudowny :) Lubicie wspomnienia z dzieciństwa? ja kocham jeszcze z ukochaną siostrą przy lampce wina, zawsze łezka w oku się zakręci...ehh... zapraszam po przepis :)



Składniki na 2 bochenki:
  • 1 kg mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 2 łyżki soli
  • 500 g kefiru
  • 350 ml wody (letniej)
na zaczyn:
  • 10 dag drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 szkl mąki pszennej
  • 1/3 szkl letniej wody
Składniki na zaczyn wymieszać ze sobą, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Kiedy podwoi objętość dodać resztę składników oprócz wody i zacząć wyrabiać ciasto. Wodę dodawać stopniowo podczas wyrabiania tyle by ciasto nie było zbyt luźne lub za twarde (ja robiłam na oko biorąc za przykład konsystencję ciasta drożdżowego). Dlatego ilość wody jest tutaj ruchoma... "ile mąka zabierze". Pozostawić do wyrośnięcia około 2 - 3 godzin najlepiej w ciepłe miejsce, do podwojenia objętości. Wyłożyć ciasto na stolnicę. Podzielić na 2 bochenki, przełożyć do wyłożonych papierem foremek.


Pozostawić do wyrośnięcia, piekarnik nagrzać do 220 st. Przed włożeniem do piekarnika pomalować wierzch wodą. Piec około 40 minut w 220 st. następnie zmniejszyć do 180 i piec kolejne 20 minut. Kiedy boki odchodzą od formy i ciasto jest upieczone wyjąć z formy i pozostawić na kratce do wystudzenia.


Spróbujcie, jest pyszny :)

Czytaj dalej »

niedziela, 5 lutego 2017

Kwiaty domowe - pielęgnacja

Nie wyobrażam sobie domu bez kwiatów, kocham je ogromnie. Uważam, że są najpiękniejszym dodatkiem przy aranżacjach wnętrz. Wprowadzają one w mój dom spokój, koją moje nerwy ;) Lubię robić nowe sadzonki, siać i przesadzać. Obok gotowania to moja druga pasja przy której zapominam o całym świecie. 



Powiem Wam w kilku zdaniach jak je pielęgnować. Pomijam tutaj storczyki bo to inna bajka. Otaczam się kwiatami, które oczyszczają powietrze. Polecam artykuł do poczytania klik
Każdy gatunek rośliny wymaga innego traktowania, jeden lubi półcień inny słońce, dlatego najpierw musicie coś o nich wiedzieć, żeby zapewnić im optymalne warunki. 



Pielęgnacja zimą tj. X - III:

  • co drugi miesiąc prysznic - ze względu na ogrzewanie i unoszący się kurz
  • podlewam niewielką ilością wody gdy mają sucho - dla jednych wystarczy raz (np.: cliwia, ficus benjamina, bluszcz, kaktus bożonarodzeniowy) a inne muszą być podlane 2 razy w tygodniu (np. gerbera, skrzydłokwiat, paproć).
  • od X do II robię im głodówkę. W II dodaję odżywkę do wody dla kwiatów zielonych zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. Podlewam nią raz w miesiącu (II i III)
Pielęgnacja latem tj. IV - IX

  • zaczynam w IV od przesadzania do większych doniczek jeśli tego wymagają kwiaty (np, wyrastają korzenie z doniczek) lub dosypuję ziemię wymieszaną z suchymi i drobno pokruszonymi skorupkami z jajek na wierzch doniczki
  • w V wkładam im pałeczki nawozowe długo działające zgodne z zaleceniami na opakowaniu
  • podlewam zazwyczaj 2 x w tygodniu niewielką ilością wody, by ich nie przelać bo najnormalniej w świecie zgniją i tylko te, które mają sucho
  • co drugi miesiąc robię im prysznic
  • zraszam podczas upałów, nie ma takiej potrzeby w deszczowych porach
To chyba tyle, żadna filozofia. 


W okresie letnim mało się nimi zajmuję ze względu na ogród i warzywa dlatego u mnie dobrym rozwiązaniem są pałeczki nawozowe.


Kwiaty żyją i tak jak ludzie potrzebują witamin tak one potrzebują składników odżywczych by krótko mówiąc "pięknieć" i cieszyć nasze oczy.



Jakie są Wasze sposoby na piękne kwiaty?

Czytaj dalej »
Print Friendly and PDFPrint Friendly
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Łyżka i Motyka , Blogger