sobota, 26 listopada 2016

Papież Franciszek -myśli moje

Pisałam ten artykuł podczas tegorocznych dni młodzieży. Długo się zastanawiałam czy go opublikować. Myślę, że przyszedł ten czas więc prezentuję swoje przemyślenia. Miłej lektury. A na zdjęciu mój mały cud :)



Kiedy człowiek staje ponad innych, kiedy proste słowa mają wielką wartość, kiedy miłosierdzie staje się świętością... wtedy przemawia PAPIEŻ. Nie będę ukrywać, że ogarnia mnie małe przerażenie, że tak wielki człowiek wpada do Polski z tak prostym przesłaniem, z tak wielką miłością i tak potężną prostotą, by mówić prawdę! To przepraszam bardzo, gdzie MY U LICHA JESTEŚMY? Jak bardzo staliśmy się obojętni na ludzką krzywdę i na cierpienie? Tam... w Krakowie stoi młodzież z całego świata i czeka na słowa uniesienia... tymczasem brzmią one: proszę, wybacz, przepraszam, dziękuję. Tam w Krakowie młodzież całego świata czeka na coś wielkiego czym jest... prosta cisza... w Auschwitz czym jest... przytulenie chorego dziecka, czym jest prosta miłość? Kochani młodzi wystarczy wyciągnąć słuchawki z uszu... zobaczyć że starszy człowiek stoi w tramwaju, autobusie czy tak trudno jest ustąpić miejsca? Czy tak trudno jest wysłuchać co starsi ludzie mają do powiedzenia? Przecież to kosztuje NIC! A chore dzieci... "A fuj... co ta kobieta w ciąży robiła pewnie piła, że takie dziecko ma chore..." i tak słucham tego głupiego gadania!
Franciszek jest Papieżem - człowiekiem miłości bliźniego, pokazuje jak księża powinni się otworzyć na wiernych, jak powinni BYĆ i istnieć dla ludzi. To nie ludzie, to nie parafia jest dla księży ale Ksiądz dla ludzi! powinien BYĆ a nie liczyć pieniądze... Czy pieniądze i pogoń za nimi nie przysłaniają nam tych prostych uczuć? Czy też te proste uczucia nie są dla nas zbyt trudne? Pamiętajmy o jednym: jesteśmy istnieniem żyjemy by miłować bliźnich, popełniamy błędy, by się ciągle uczyć i doskonalić, wybaczajmy by stawać się lepszymi, miłujmy by wiara w bliźniego się nie zatraciła i miała sens.
Drodzy młodzi jest was miliony...hmm, ZRÓBCIE COŚ!!!BĄDZCIE KIMŚ, NIE BÓJCIE SIĘ, i nie wymagam od was wykształcenia. Wystarczy podać drugiemu człowiekowi rękę kiedy jej potrzebuje i dla mnie już będziesz kimś wielkim a wiesz dlaczego? bo czujesz, bo los drugiego nie jest ci obojętny.

Miejcie odwagę by mówić prawdę, nawet gdy ona jest trudna dla odbiorcy. Każda prawda ubogaca! Otwiera oczy i daje szansę na zmienie siebie!!!
Czytaj dalej »

piątek, 25 listopada 2016

Kukułkówka - nalewka

Zainspirowana przepisem Madame Edith (tutaj) postanowiłam zrobić i skosztować. Lubię takie wynalazki i powiem szczerze, że jest przepyszna. Oczywiście powinna swoje jeszcze odstać, ale ciekawość zwyciężyła po miesiącu czekania. Bardzo fajny, słodki i łatwy w przygotowaniu likier. Podrzucam przepis do błyskawicznych piątków. Nie licząc czasu stygnięcia zawiesiny i jej dojrzewania, robi się ją bardzo szybko. 



Składniki:
  • 1 kg kukułek
  • 500 ml wody
  • 500 ml spirytusu + 100 ml przegotowanej wody w temp. pokojowej


Do garnka włożyć cukierki i wlać wodę. Zagotować, zmniejszyć ogień i cały czas mieszać, aż do rozpuszczenia kukułek. Zdjąć z ognia i wystudzić do temperatury pokojowej. Przelać do 3 litrowego słoika lub innego szklanego naczynia. Spirytus rozmieszać z wodą i przelać do zawiesiny. Zakręcić i potrząsnąć. Pozostawić na 2 miesiące w chłodnym miejscu. Potrząsnąć jak Wam się przypomni ;)

Ps. dodając spirytus do nalewek z zawiesin gdzie owoce są gotowane jak np. z aronii - zawsze rozcieńczam go przegotowaną wodą w temperaturze pokojowej. Nalewki wówczas mniej się rozwarstwiają. Takie moje spostrzeżenie :)

Czytaj dalej »

piątek, 4 listopada 2016

Storczyki Phalaenopsis - moje spostrzeżenia

Storczyki są proste w uprawie dopiero wówczas, kiedy przystosujemy je do swoich warunków domowych. Niestety musimy się ich nauczyć, ponieważ nie są to zwykłe kwiaty domowe, które wystarczy podlać raz w tygodniu. Zanim nauczyłam się z nimi "być" wyrzuciłam kilka. Właściwie nie raz się poddałam i mówiłam sobie już nigdy więcej, to zawsze znalazł się ktoś kto mi wręczył jakiegoś "gada" z pięknymi kwiatami, które się do mnie uśmiechały i zawsze powtarzałam sobie tym razem mi się uda. W ruch wchodziły strony internetowe ze wskazówkami na ich temat np.: Poradnik ogrodniczy - forum lub Orchidarium. Polecam Wam te strony zawsze możecie się dokształcić :) a tymczasem dodam coś od siebie.


Wyobraźcie sobie, że wcale nie trzeba robić dziury w murze, żeby było dla nich wschodnie okno, wcale nie trzeba się obchodzić z nimi jak z jajkiem, ciągle je doglądać, martwić a dlaczego mi nie kwitnie czy coś robię źle. Mam storczyka, który nie kwitł mi 4 lata. Przesadziłam go do większej doniczki zmieniłam mu korę i perfidnie powiedziałam, że jak mi nie zakwitniesz to cię wywalę. Wyobraźcie sobie, że pomogło. Mam gdzieś fotkę


Inny znów... bordowa księżniczka... zgniła :( a to dlatego, że ślicznie prezentowała się w ceramicznej doniczce, która nie przepuszczała światła do jego korzeni.


Dlatego od tamtej pory storczyki mam tylko w przeźroczystej, plastikowej doniczce na spodeczku, na który nalewam wodę kiedy nie chce mi się ich namaczać. Zauważyłam, że tak jest im najlepiej. Jeśli lubicie osłonki, bo macie piękny salon i tak się będą fajnie prezentować to bardzo proszę: Phalaenopsis - koniecznie przeźroczysta a Dendrobium jest to obojętne.
Podlewanie: najlepsza jest deszczówka. Jeśli jej nie mam to nalewam wodę z kranu do naczynia w którym je namaczam i odstawiam na noc. Mam również inny sposób na wodę: zamrażam i roztapiam. Pozostawiam by nabrała temperatury pokojowej. Wszystkie kwiaty kochają taką wodę. Namaczam każdego minimum 15 minut ale świat się nie zawali jeśli zostawicie je w wodzie na cały dzień. Ważne jest by je z tej wody wyciągnąć, korzenie powinny przeschnąć do kolejnego namaczania. Nie ma najmniejszego sensu ciągle moczyć ich w wodzie bo w końcu zgniją.


Nawożenie: storczyki to żarłoczne bestie i nawozić je trzeba. Wystarczy raz w miesiącu jeśli jest to roztwór do rozcieńczenia lub raz na pół roku patyczki nawozowe. Jeśli je przenawozicie to mogą się Wam pojawić takie grzybki jak u mnie :)


Dlatego preferuję patyczki nawozowe.
Miejsce: takie, żeby było światło słoneczne. Jeśli położycie je na południowym i zachodnim parapecie to w lecie przypali im liście a w zimie będą się miały świetnie. Dlatego też przydatne będą małe zasłonki okienne
jak poniżej.

Na parapecie wschodnim i północnym mogą być przez cały rok bez żadnych specjalnych wymagań. Mam jedną uwagę na zimę jeśli uchylacie okno to musicie uważać na mroźne powietrze. Ja sobie tak właśnie wietrzyłam i na drugi dzień miałam po kwiatach.
Po przekwitnięciu przycinam pędy nad drugim oczkiem. Na liściach zbiera się kurz trzeba je przecierać wilgotną ściereczką od czasu do czasu :)
To chyba tyle jeśli mnie olśni to dopiszę. A z takich metod niekonwencjonalnych to trzeba do nich gadać i je kochać czasem nawet pogrozić. Jak do zwierząt :)

A oto kilka zdjęć moich ulubieńców 







Życzę powodzenia :)
Czytaj dalej »

niedziela, 30 października 2016

Porzeczki - nowe sadzonki

Porzeczki czarne bo takie właśnie posiadam są w mojej kuchni ciągle przerabiane na soki, dżemy czy też nalewki. W ogrodzie rosną mi krzewy, które są chyba starsze ode mnie :) co roku je przycinam by owocowały. Tym razem ze starych gałązek przycięłam młode przyrosty długości 30, 40 cm i włożyłam je do wody. Najlepiej przyciąć je po zebraniu owoców u mnie był to koniec lipca albo już sierpień. Z każdej gałązki delikatnie ściągnęłam 3, 4 cm kory.


Dosypałam odrobinę ukorzeniacza do wody i rozmieszałam.


Po miesiącu gałązki ślicznie się ukorzeniły. Czekałam do września by korzenie podrosły.


Takie sadzonki wystarczy tylko posadzić. Wykopałam dołek, rozmieszałam ziemię z kompostem. Włożyłam po 2 sadzonki i zasypałam ziemią. Nie wiem czy Wy również macie w zwyczaju prosić rośliny by rosły? Ja to robię zawsze i za każdym razem gdy coś sadzę :) Moja "fanaberia".


Na wiosnę przytnę wierzchołki aby porzeczki zaczęły się rozkrzewiać. I tak się oto bawię w ogrodzie. 

Polecam, każdemu na oczyszczenie umysłu ze zbędnych myśli, rozładowanie nerwów i dotlenienie organizmu - same plusy ;) Osobiście daje mi to wiele radości :)

Czytaj dalej »

piątek, 21 października 2016

Grzybowa na bulionie warzywnym

W szkole gastronomicznej dowiedziałam się, że grzyby właściwie mają tylko walory smakowe i nic poza tym ale czy tak naprawdę jest? Mam nadzieję, że program nauczania uległ zmianie od czasu kiedy ja do niej chodziłam. Grzyby, moi kochani to przede wszystkim białko oraz witaminy z gruby B. Natomiast moja babcia uważała że "suszone są doskonałe na jelita" ale to tak na marginesie. Polecam Wam szybkie przygotowanie zupy na piątkowy obiad i do Małgosi na błyskawiczny piątek. Wystarczy, że przygotujecie sobie dzień wcześniej bulion lub wyciągniecie zamrożony.



Składniki:
  • 1,5 l bulionu warzywnego (przepis tutaj)
  • 150 g obranych grzybów leśnych (jadalnych oczywiście)
  • majeranek, sól, pieprz do smaku
  • 2 łyżki mąki
  • 3/4 szkl. śmietany 15% (u mnie Łowicka ukwaszona)
Grzyby pokroić na mniejsze kawałki i dodać do wrzącego bulionu, gotować 15 - 20 minut. Mąkę rozmieszać w 1/2 szkl. zimnej wody dodać do wrzątku, rozmieszać rózgą. Dodać śmietany, przyprawić i zagotować. Bardzo lubię taką zupę z ziemniakami. 

Dietetyczne to nie jest ale za to bardzo smaczne i sycące :)

Czytaj dalej »

niedziela, 16 października 2016

Pomidorówka ze świeżych pomidorów z lanym ciastem

Niby zwykła pomidorówka a tak niesamowicie posmakowała nam na wywarze warzywnym, że właściwie od roku nie robię jej inaczej.



Do bulionu:
  • 2 l wody
  • pęczek zieleniny (pietruszka, liść selera, por, koperek - co pod ręką)
  • 2 marchewki
gotować około 0,5 godz. (Zimową porą używam włoszczyzny ze sklepu.)
  • 1 łyżka masła (klarowane lub zwykłe)
  • 1 kg pomidorów
  • kilka listków bazylii
  • sól himalajska, pieprz, łyżka soku z cytryny
Pomidory umyć, pokroić na mniejsze kawałki. W czasie gotowania się bulionu rozgrzać łyżkę masła na większej patelni i wrzucić pomidory oraz bazylię.


Dusić do czasu aż się dobrze rozgotują.


Zieleninę lub włoszczyznę wyciągnąć z bulionu i bezpośrednio do niego przetrzeć przez gęste sitko pomidory. Przyprawić solą, pieprzem, sokiem z cytryny i zagotować zupę.
Przepis na lane kluchy znalazłam na blogu Olgi Smile i bardzo przypadł mi do gustu (tutaj). Do tej ilości zupy zrobiłam z podwójnej porcji:

  • 2 jajka
  • 6 płaskich łyżek mąki pszennej
  • 2 łyżki wody
  • 1 płaska łyżka oleju kokosowego
  • 2 szczypty soli himalajskiej
W naczyniu najlepiej z "dziubkiem" wymieszać wszystkie składniki widelcem lub rózgą - czym wygodniej. Ciasto powinno być jednolite, zwarte ale cieknące. Wlewać strumieniem do gotującej się zupy i gotować 2 minuty.
Czytaj dalej »

piątek, 30 września 2016

Sałatka z czerwonej papryki i pora

Taką sałatkę zrobicie w 0,5 godziny jeśli tylko macie składniki pod ręką. W sam raz na niespodziewaną wizytę. Przepis podrzucam do Małgosi na błyskawiczny piątek



Składniki (waga po obraniu):
  • 350 g papryki czerwonej
  • 300 g pora
  • 5 jajek
  • puszka kukurydzy (425 ml)
  • 1/2 słoika litrowego ogórków konserwowych
  • 2 jabłka
  • majonez 310 ml
  • sól, pieprz do smaku
Wszystkie większe składniki sałatki oprócz pora kroić w dowolną kostkę. Jaja ugotować na twardo, obrać pokroić. Z papryki wydrążyć gniazda nasienne, opłukać i pokroić. Pora obrać, odciąć zieloną część, przekroić wzdłuż na połowę i pociąć na półksiężyce. Zalać wrzątkiem na 5 minut, odcedzić, przestudzić i dodać do reszty składników. Kukurydzę odsączyć. Na sam koniec obrać i pokroić jabłka. Całość wymieszać z majonezem, spróbować, ewentualnie doprawić pieprzem i solą. Osobiście dodaję majonez Kielecki dlatego właściwie jej nie soliłam wystarczył mi pieprz :)

Smacznego:)
Czytaj dalej »
Print Friendly and PDFPrint Friendly
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Łyżka i motyka , Blogger