poniedziałek, 28 września 2015

Zakochana w książce

"Ukryte Terapie" Jerzego Zięby - Czego ci lekarz nie powie.


Kiedy byłam młoda w wieku około 15 lat często śmiałam się z babci, która chodziła we wrześniu po wrzosowiskach i z namiętnością zrywała kwiaty, następnie suszyła i robiła z nich napar do picia. Wystarczyło jej na cały rok. Kiedy pytałam ją po co to robisz, mówiła, że jest dobry na ciśnienie. Moja mama natomiast namiętnie zbierała kwiaty lipy i pokrzywę, które suszyła i też robiła z nich herbaty. Lipa była doskonała na przeziębienie, a pokrzywa obniżała poziom cukru we krwi oraz sprawiała, że jej powoli siwiejące włosy stawały się ciemniejsze. Zawsze wydawało mi się, że to jest zbędne. Przecież wystarczy wziąć tabletkę i po bólu. Młodość...jest wygodna, szalona. Jak to pięknie ujął Marek Piekarczyk "Kiedy człowiek jest piękny, młody, zdrowy, wtedy chleje największe świństwa, pije najgorsze wińska, pali papierosy, ćpa jakieś straszne rzeczy, tak jakby go męczyła ta młodość. Mnie nie męczyła ja tego nie robiłem. Ludzie nie rozumieją, że dłużej jesteśmy starzy niż młodzi,a w dodatku w młodości psujemy sobie starość." ( Źródło: Angora nr 34, 24 sierpnia 2014 r., s.54).
Wraz z upływem lat nabiera się doświadczenia i to co wydawało nam się śmieszne staje się śmiertelnie poważne. Powracamy pamięcią do tamtych dni młodości i przypominamy sobie jak z chorobami walczyły nasze mamy, babcie... zaczynamy robić podobnie. Natrafiłam w sieci na stronę Ukryte Terapie po obejrzeniu filmów stwierdziłam, że muszę kupić książkę i tak też zrobiłam. Przeczytałam ją w oka mgnieniu i ciągle wracam. Stała się dla mnie kompendium wiedzy odnośnie witamin C, D, K2, A, E oraz jodu i tłuszczy. Dowiecie się z niej jak można zapobiec wielu chorobom poprzez odpowiednie żywienie.
Nie będę streszczać książki nie to jest moim zamiarem, ale coś Wam opowiem...
Od 3 lat starałam się jeść bardzo chudo, do zup stosowałam skrobię kukurydzianą jako zagęstnik oraz jogurty naturalne. Wędlina tylko drobiowa bo najmniej tucząca, mięsko na obiad również drobiowe lub wołowe, no i mała słodkość do porannej kawy musiała być. Oczywiście warzywa i owoce również... Do tego jestem osobą aktywną fizycznie biegam, jeżdżę na rowerze, czasem odwiedzę basen. Dom, działka i dzieci też wymagają aktywności fizycznej. W przeciągu tych lat chudłam 2 kg za chwilę znów tyłam i tak w kółko. To było męczące i wkurzające - dosłownie! Dlaczego przy takiej aktywności fizycznej ciągle wracałam do wagi wyjściowej! Już byłam nastawiona, że pójdę do lekarza i być może pójdę zrobić badania ale postanowiłam zmienić radykalnie swój sposób żywienia.
  1. Piję wodę gazowaną z dodatkiem soli himalajskiej na pół godziny przed jedzeniem - około 0,5 l i 2,5 godziny po posiłku.
  2. Przed każdym posiłkiem zakwaszam żołądek octem jabłkowym.
  3. Gotując obiady, robiąc przetwory zaczęłam używać soli kamiennej - Kłodawskiej 
  4. Skończyłam z chudym jedzeniem! Bardzo lubię salceson, kiełbasę wiejską, wątróbkę, pasztetową. Wróciłam do wieprzowiny.
  5. Nie odmawiam sobie słodkiego ale dopiero popołudniem np. po 14
  6. Jem wtedy gdy jestem głodna
  7. Ograniczam spożycie cukru u dzieci do minimum, piją wodę z sokiem, który sama zrobię. Zawiera cukier ale przynajmniej wiem ile. O dzieciach napiszę odrębny post. To długa droga by zmienić przyzwyczajenia ale idę w dobrym kierunku.
  8. Mięso - jeżeli smażę to na tłuszczu zwierzęcym lub na oleju kokosowym.
  9. Owoce i warzywa - jadam sezonowe z własnej uprawy. Zimą w większości własne przetwory.
Czy coś się zmieniło w moim życiu poprzez zastosowanie tych kilku zasad? Nawet dużo. Przede wszystkim pozbyłam się zgagi, schudłam 2 kg i nie tyję jak na razie :) Ponadto stosuję sodę oczyszczoną z wodą utlenioną jako naturalny antyperspirant i świetną pastę do zębów. Przy tegorocznych upałach żaden dezodorant nie był tak skuteczny jak soda. Do tego doszło przeziębienie, które zazwyczaj przebiega u mnie tak, że zaczynają boleć mnie uszy, potem zatoki i gardło. Zawsze kończyło się antybiotykiem. Tym razem poradziłam sobie samą witaminą C, wodą utlenioną do uszu, zakraplaniem nosa oraz płukaniem gardła wodą z płynem Lugola (jod). Po 3 dniach kuracji byłam zdrowa. Da się? Da się!
Wierzę w Autora tej książki i wierzę, że uda mu się zmienić mentalność lekarzy, że uda mu się pokonać wszelkie przeciwności związane z dążeniem do prawdy.

Koniecznie obejrzyjcie chociaż kilka filmów i spróbujcie. Ja jestem zachwycona!:)

Czytaj dalej »

niedziela, 13 września 2015

Powidła śliwkowe - wysmażone

Oj dawno nie jadłam tak pysznych powideł. Mama smażyła 3 - 4 dni i poszłam w jej  ślady. A wiece dlaczego? Ot po prostu tęskniłam za tym smakiem, smakiem dzieciństwa... gdzie jakoś wszystko było smaczniejsze, prostsze... Wzbogaciłam powidła przyprawami korzennymi ale nie dużą ilością dlatego mają tylko lekki ich posmak. Śliwki zerwane w końcowym okresie dojrzewania są słodkie dlatego cukier jest tylko znikomym dodatkiem.




Składniki:

  • śliwki węgierki (u mnie 10 l wiaderko :)
  • 1 szklanka cukru
  • laska cynamonu, 1 lub 2 małe gwiazdki anyżu, 4 goździki




Śliwki opłukałam, wydrylowałam i włożyłam do garnka z grubym dnem. Na początku smażenia podlałam 1 szklanką wody. Do smażenia na gazie mam specjalną blaszkę by garnek się nie przypalił. Przyprawy ułożyłam na gazie i zawinęłam w cukierek wiążąc nitką z obu stron. Dodałam je do powideł. Smażyłam przez 4 dni po 2 - 3 godziny, mieszając co 0,5 godziny. W ostatnim dniu smażenia dodałam cukier. Następnie wyciągnęłam przyprawy i zmiksowałam blenderem skórki. Powidła przełożyłam łyżką do czystych słoików, zakręciłam i pasteryzowałam 10 minut.

Przepis jest czasochłonny i pracochłonny - niestety nie każdy znajdzie na takie powidła czas. Można sobie uprościć sprawę robiąc dżem. Jednakże to nie dżem a powidła były moim zamiarem :)
Czytaj dalej »

piątek, 11 września 2015

Pasta rybna

Lubię szybkie śniadania, zwłaszcza kiedy czas nagli. Dzisiaj rybka w roli głównej, a jakże czasem nawet wypada ;)


Składniki:
  • 200 g sera twarogowego - półtłusty
  • 300 g śledzia w oleju
  • cebula dymka (3, 4 szt.)
  • sól himalajska, pieprz 
Ser rozgnieść widelcem dodać do niego rybę odsączoną z oleju. Wymieszać dokładnie. Na pieczywo posmarować pastę ułożyć na nią obraną i pokrojoną w krążki cebulę oprószyć solą i pieprzem (opcjonalnie).
Dla mnie bomba :)

Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 września 2015

Dżem malinowy

Podrzucam Wam przepis na szybki i przepyszny dżem. Maliny jeszcze są, koniecznie spróbujcie. A pestki...hm... mi nie przeszkadzają.



Składniki:
  • 1 kg malin
  • 35 dag cukru
  • 1 żelfix 3:1
  • 1/2 łyżeczki kwasku cytrynowego (opcjonalnie)
Maliny przebrać z nieczystości, wymieszać z żelfixem, zagotować. Następnie dodać cukier i kwasek, gotować 3 minuty. Mieszać do zaniku piany. Gorący przelać do czystych słoiczków, zakręcić i obrócić do góry dnem na około 15 minut. Nie pasteryzuję.

Dla mnie boski ;) Smacznego!

Czytaj dalej »

piątek, 4 września 2015

Nalewka malinowa

Malinówka to kolejna nalewka, którą właśnie robię. Nie próbowałam jej jeszcze nie mam odwagi bo smaczki się nie połączyły... poczekam chociaż miesiąc na degustację. Robię ją w tych samych proporcjach co wiśniówkę. Dodałam mniej cukru, malina jest słodsza od wiśni. Oczywiście napiszę jak smakuje. 






Składniki:
  • 1 kg malin
  • 1 l spirytusu
  • 1 l wody
  • 700 g cukru
Przebrane maliny zalać alkoholem na 1 tydzień. Wodę zagotować, wsypać cukier i rozmieszać. Doprowadzić do wrzenia i zmniejszyć ogień tak by syrop delikatnie mrugał około 3 minuty, wystudzić. Z malin zlać alkohol najlepiej do butelki, zakręcić i odstawić do lodówki. Wystudzony syrop wlać do malin i odstawić na kolejny tydzień. Następnie odcedzić przez gazę i połączyć z alkoholem. Przelać do butelek i czekać 4 - 6 miesięcy by nabrała smaku. Znając siebie to po 3 miesiącach już spróbuję ;) 
Na zimę będzie idealna !

Degustacja: dla mnie boska! Dawka cukru idealna nie jest przesłodzona. Ma moc ;) bardzo wyrazisty zapach i smak malin.
Wypróbujcie ją koniecznie. Smakuje mi bardziej jak wiśniówka.

Czytaj dalej »
Print Friendly and PDFPrint Friendly
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Łyżka i Motyka , Blogger