poniedziałek, 15 lutego 2016

Na ratunek storczykowi - tarczniki

Jedne z najpopularniejszych kwiatów ;) u mnie również, niestety uległam modzie. Zaczęło się od jednego a skończyło na ośmiu. Zdarzyło mi się odratować jednego od zagłady z masy tarczników, chyba skutecznie bo jest u mnie już pół roku i na razie nie zaobserwowałam szkodników. 




Zaczęło się od szukania po różnych forach ogrodniczych jak sobie z nimi poradzić np. forum grodniczetvr24orchidariumporadnik ogrodniczy.
Pamiętajcie, że tarczniki lubią się przenosić, jeśli kupujecie storczyka najpierw dobrze go obejrzyjcie bo możecie sobie przynieść do domu szkodniki :). 

Zaczęłam od oczyszczenia mechanicznego do którego potrzebowałam paczki płatków kosmetycznych lub waty, szklanki wody z kieliszkiem spirytusu następnie:
  1. wyrzuciłam korę w której był
  2. płatki kosmetyczne kolejno moczyłam w "drinku" i przemywałam liść po liściu. Ważne jest aby ściągnąć raz i wyrzucić wacik, każdorazowo do zakończenia.
  3. Koniecznie jest dokładne oczyszczenie, a kryją się w największych zakamarkach liści, przy samych korzeniach albo i na nich,. Brr... nic przyjemnego... 


Po oczyszczeniu wykonałam oprysk z Mospilaniu 20 SP (trzeba przeczytać ulotkę i rozcieńczyć stosownie do ilości wody), również bardzo dokładny. Praktycznie zlałam całą roślinę łącznie z korzeniami. Pozostawiłam ją do przeschnięcia, a tym czasie doniczkę (plastikową, przeźroczystą) sparzyłam wrzątkiem. Stare, zepsute korzenie usunęłam i posadziłam do nowego podłoża dla storczyków. Storczyka trzymałam w odosobnieniu 1 miesiąc by przypadkiem nie pozarażać innych w razie niedokładnego usunięcia szkodników. Po tygodniu powtórzyłam oprysk...i udało się...



Życzę powodzenia w walce ;)


4 komentarze:

  1. Miałam kiedyś te dranie na gruboszu. Ile ja się z nimi nawalczyłam. Ale wygrałam walkę. I wiecznie miałam je na drzewku laurowym. Niestety nie do opanowania. Musiałam z ciężkim sercem wyrzucić drzewko, bo mi się dziadostwo roznosiło. Ale do dzisiaj mi żal i łezka się w oku kręci za drzewkiem laurowym. Uwielbiałam prosto z drzewka listki laurowe do zupki wrzucać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak drzewko laurowe ma moc drobniejszych liści, ciężko wówczas z nimi walczyć a chemia odpada skoro służyło do przypraw. Współczuję :(

      Usuń
  2. Miałam swego czasu jednego storczyka, dopóki nie przygarnęliśmy do domu kota, a ten jak tylko podrósł i się nauczył skakać, niefortunnie kwiatka zwalił rozbijając doniczkę i łamiąc korzenie. Tak więc niby plagi szkodników nie było, ale wystarczyła jedna włochata zaraza aby kwiatek wylądował w koszu. Od tego czasu boję się kupić następnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinko przy zwierzętach domowych to nie każdy kwiatek możesz mieć, storczyki z tego co wiem nie są dla nich trujące. Może kupisz sobie miniaturkę storczyka i zobaczysz, nie ma się czego bać, dyby spadł to storczyk jest taką zmorą że powinien wytrzymać i odbić.

      Usuń

Podziel się swoją opinią, chętnie ją poznam. Dziękuję za wszystkie komentarze.

Print Friendly and PDFPrint Friendly
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Łyżka i Motyka , Blogger