czwartek, 31 października 2013

Świadectwo śmierci

hmm... może jestem zbyt zuchwała, trudno ale mogę powiedzieć, że się jej nie boję. Dziwne? Pewnie tak ale mam jakieś dziwne poczucie spełnienia. Nie ogarnia mnie strach przed nią, nie panikuję. 



Widziałam już kilka śmierci w swoim życiu, widziałam drogi cierpienia w rodzinie i u innych. Widziałam w tym cierpieniu ogrom miłości i siły. Chwile zwątpienia i euforię mocy do walki z chorobą, która szybko mijała i stawała się coraz słabsza by całkowicie się poddać. Widziałam wielką chęć życia i jakże wielkie rozczarowanie, kiedy diagnoza nie rokowała dobrze. Nie powiem jak cierpiałam stojąc obok, byłam bezradna, nie mogłam nic zrobić. Z dnia na dzień musiałam się przyzwyczaić do śmierci, do braku bliskiej osoby. Bliskości Matki, Ojca nikt nigdy Wam nie zastąpi. Stajemy się samotnymi sierotami. 
Dlatego przeraża mnie ludzka niesprawiedliwość, przeraża mnie wykorzystywanie człowieka przez człowieka, przeraża mnie OBOJĘTNOŚĆ!
Nie boję się śmierci bo po prostu kocham ludzi, bo staram się żyć dla ludzi, dla rodziny, najbliższych. Dobro dane powraca wielokrotnie. Zadane zło powraca z podwójną siłą niszczy nas od środka. 
Jeśli spotykacie osobę której zmarł ktoś bliski, nie bójcie się podejść, nie wiecie co powiedzieć? Nie mówcie nic! wystarczy uścisk dłoni, wystarczy przytulenie, zwykłe ludzkie współczucie...

1 komentarz:

  1. Co do ostatnich zdań: wiele osób nie wie co powiedzieć i uważa, że lepiej się nie zbliżać, nic nie mówić. A wtedy, nie dość, że jest się bez kochanej osoby, która zmarła, ma się też poczucie osamotnienia wśród znajomych. Zdecydowanie zgadzam się: "wystarczy uścisk dłoni, wystarczy przytulenie, zwykłe ludzkie współczucie..."

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią, chętnie ją poznam. Dziękuję za wszystkie komentarze.

Print Friendly and PDFPrint Friendly
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Łyżka i Motyka , Blogger